Archiwa miesięczne: Czerwiec 2017

O czym my wogóle dyskutujemy

Potworny harmider, kakafonia głosów głupich i głupszych.

Czy można zakłocać uroczystość religijną? Czy wolno przeszkadzać w trakcie modlitwy? Czy mogę wyrażać swoja niezgodę na zawłaszczanie przestrzeni publicznej przez religijne, a w tym konkretnym przypadku nawet niby-religijne – bo po prawdzie to jakaś czarna magia, gusła i wybudzanie upiorów do półżycia (nikt już w tym kraju nie wie, że Kościół uznaje realność upiorów, demonów, duchów, obcych bogów wręcz i realność wzbudzania ich do ponownego półżycia?)? Czy mogę nie zgadzać się na te orszaki, stroiki, kwiatuszki, szarfy?

Ależ oczywiście – Konstytucja daje ci to prawo. Prawo, silnie ograniczone ostatnio wprowadzonymi „uprecyzyjnieniami”, ale ciągle jeszcze – choć nie wiadomo jak długo – dające ci wolność wypowiedzi.

No ale przecież trzeba uszanować uczucia religijne, to nie wypada, to w złym guście, niegrzeczne, nieuprzejme. Przypominam, że kategorii dobrego wychowania, jako warunku leglności lub zasadności protestów nie ma nigdzie. Weż, idź się walić

ze swoimi wezwaniami i napomnieniami gdy wyłazisz ze swoją wiarą w miejsce publiczne i nakazujesz innym okazywanie jej szacunku.

Otóż ja nie muszę okazywac twojej wierze szacunku. Mogę nią w ramach wolności sumienia pogardzać, mogę uważać za zabobon, zboczenie, aberację, urojenie, mogę mieć jak najgorsze o niej zdanie i – gdy ty publicznie z nia się obnosisz – ja publicznie mogę z niej drwić.

To zasada agory, miejsca publicznego, gdzie każdy może głosić swoje przekonania, ale też każdy może te przekonania wykpić i ośmieszyć.

Co ja mówię – ośmieszyć? Nikt nie potrafi tej waszej niby-wiary ośmieszyć lepiej niż wy sami – hipokryzją, kiczem, odpustowo-funeralną estetyką i pokracznością.

Reklamy