Archiwa miesięczne: Lipiec 2013

Do sklepiku osiedlowego w niedzielne popołudnie

Człowiek sobie myśli czasami – jak ja wylądowałem w tej dżungli? Powiedzmy – niedzielne popołudnie, a tu okazuje się, że brak soli (oliwy, kuskusu, whatever) i trzeba się dostać do sklepiku na rogu. Tuż za drzwiami rozpościera się las, początkowo zapraszający i ujmujący, kamiennymi schodkami prowadzącymi wprost w szmaragdowe piekło i wijącymi się ścieżkami, wydeptanymi w gąszczu racicami zwinnych saren, nad wodę. Na przeciwgległym brzegu Rio Diablo chyhają wrogie plemiona, więc czym prędzej znów zagłębiamy się w roślinność. Wtem – pierwsze oznaki cywilizacji, przez gęstwinę prześwituje znajome logo i wkrótce obejmują cię wrota City Gross Bromma.
Ale to nie koniec tarapatów – czeka na mnie droga powrotna, przez stepy i zarośla, atakowany przez dzikie zwierzęta i dziką roślinność.
Jeśli nie dam znaku życia w poniedziałek zostałem pożarty przez trzmiele.

ObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazekObrazek

Reklamy

Katastrofa balonu w Bromma 25lipca 2013 r o 21 wieczorem

OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERAKatastrofa balonu w Bromma 25lipca 2013 r o 21 wieczorem

Na najspokojniejszej ulicy w całej Bromma trudno spodziewać się sensacji. A jednak – słyszę dziwny głośny szmer zza okna, wyglądam i widzę olbrzymi niebieski balon nad dachem domu po drugiej stronie zaułka przy którym mieszkam. Łapię za aparat, robię zdjęcia przez żaluzję i otwarte okno, wybiegam z domu, balon zdążył przesunąć się o kilkaset metrów, zaczepiając o czubki drzew i kierując się w stronę otwartej przestrzeni przy Kvarnbackvägen. Wkrótce zaczyna coraz mocniej opadać i zasłaniają go drzewa, za chwilę jednak widzę, że wylądował w pobliżu wiatraka, znanego punktu orientacyjnego w tej części Bromma. Trudno o bardziej nachalną symbolikę. Ekipa ratunkowa spuszcza powietrze. W koszu siedzą jeszcze lekko podekscytowani pasażerowie, między innymi młoda para z Pakistanu. Niestety, światło jest już wieczorne a ja nie pomyślałem, by użyć jakiejś podpórki przy dłuższej ekspozycji, ostatnie zdjęcia są lekko nieostre.